Strona wykorzystuje pliki cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij
Polish (Poland)Deutsch (DE-CH-AT)English (United Kingdom)

WBZ

poniedziałek, 06 czerwca 2011

Humanizm performatywny. Polemika z filozofią w praktyce literackiej Witolda Gombrowicza Wyróżniony

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

CSNE serdecznie zaprasza do lektury najnowszej pozycji w ukazujacej się pod patronatem Centrum serii: polonica leguntur. Literatura polska w krajach języka niemieckiego:

Alfred Gall (Pasawa): Humanizm performatywny. Polemika z filozofią w praktyce literackiej Witolda Gombrowicza, Kraków (Universitas: Polonica leguntur, t. 12) 2011, S. 492. Przekład Grzegorz Sowinski.



Czy literatura może uratować filozofię? Tak, filozofia da się uratować – poprzez literaturę. Do tego wniosku doszedł moguncki polonista Alfred Gall po wyczerpującym przestudiowaniu czterech ostatnich większych tekstów Witolda Gombrowicza. Na dodatek początkowo wcale się na to nie zapowiadało: w Operetce (1966) kazał Gombrowicz pewnemu profesorowi, fatalnie przypominającemu francuskiego egzystencjalistę Jeana Paula Sartre’a, bez przerwy wymiotować. Co więcej, Alfred Gall pozwolił sobie poprzedzić krótkie wprowadzenie do biografii Gombrowicza mottem zawierającym następującą wypowiedź pisarza: „Ale chcę być czytany jako artysta. Nienawidzę tych zbyt filozoficznych objaśnień mojej twórczości...”. W końcu w świetle dotychczasowych badań (szczególnie Tadeusza Kępińskiego) zbyt szeroko rozpowszechnił się pogląd, że rozważania filozoficzne Gombrowicza są dyletanckie, eklektyczne a nawet parodystyczne. Od tego schematu zbyt uproszczonej lektury Gombrowicza Alfred Gall dystansuje się w swojej książce, będącej przeredagowaną wersją jego rozprawy habilitacyjnej złożonej w Zurychu w 2004 roku, i pokazuje, jak literatura u Gombrowicza „rehumanizuje” to, co historia filozofii (tak jak ją Gombrowicz czyta) „zdehumanizowała”.


         Mimo tak wielkich oczekiwań względem literatury, Gall zaczyna od analizy tekstów nieliterackich, a mianowicie od wykładów Gombrowicza pt. „Kurs filozofii w sześć godzin i kwadrans”. Zarówno Gombrowicz, jak i Gall, zakładają przy tym okulary Jeana Paula Sartre’a, który redukcjonistycznie czyta Kanta, Hegla, Husserla oraz Heideggera. Sam Gombrowicz określa plony swojej „historii konstruowania sensu” (Assmann) zachodniej filozofii jako „wielką redukcję” – w wyniku ciągłego rozwoju filozofii z ignorujących człowieka systemów pozostaje coraz mniej. Alfred Gall reasumuje: „antropologiczna redukcja [Kartezjusza i Kanta], przez którą rozumiana jest utrata bezpośredniej pewności istnienia świata, pozostawia człowieka na pastwę samego siebie. Redukcja fenomenologiczna [Husserla] ogranicza dostęp człowieka do świata jedynie do płaszczyzny świadomości. Redukcja socjologiczna [u Marksa] zawiera refleksję o społecznych warunkach ludzkiej świadomości. Redukcja u Nietzschego, który postrzega myślenie jako performancję życia i tym samym akcentuje jego fizjologiczny aspekt, jest czwartym typem” tej redukcji. „Wnukom Kierkegaarda“  pozostaje egzystencjalizm, który występuje jeszcze jako filozofia, pomimo że ostatecznie ogniskuje się on wokół postawy etycznej, a nie – systemu. I – jak dodaje Gombrowicz – docenia również płciowość człowieka.

        Tam zatem, gdzie filozofia skłaniała się ku posłaniu człowiekowi łoża Prokrustesa, literatura podkreśla indywidualność i cielesność człowieka. Kiedy literackie teksty Gombrowicza traktują o filozofii, to „wyzwalają” one „wyciszoną realność”, restytuują – jak już stwierdził Bruno Schulz – etos humanistyczny. Ten kierunek rozważań ukrywa się w tytule pracy Galla: Performatywny humanizm – poprzez proces twórczego pisania etos humanistyczny musi zostać przetworzony w dziele literackim. W przypadku literatury mamy zatem do czynienia z perlokucyjnym i illokucyjnym aktem mowy, który – poprzez wypowiedzenie (albo zapisanie) go – czyni to, co wyraża, jak w wypracowanej przez Johna Austina i Judith Butler teorii aktów mowy, którą jednak Gall się nie posługuje: literackie pisanie (Gombrowicza) automatycznie dodaje filozofii etos humanistyczny. Oczywiście nie dochodzi do tego jedynie na drodze prostej addycji (filozofia + humanizacja = literatura); zakłożenie, że na początku literackiej polemiki Gombrowicza z filozofią stoi jakieś łatwe do zidentyfikowania źródło filozoficzne, które pisarz cytuje, przyswaja sobie i przekształca, wiązałoby się z zaniedbaniem specyficznych wyznaczników literackości podczas przyswajania go. Tradycyjne ujęcie intertekstualności, które zakłada, że późniejszy (tutaj: literacki) tekst B nawiązuje do wcześniejszego (filozoficznego) tekstu A, nie jest według Galla odpowiednim modelem dla Gombrowiczowskiej „symulacji” filozofii. Filozoficzna inspiracja zostaje raczej najpierw wyrwana ze swojego kontekstu, „zdeterytorializowana” (jak to określa badacz w nawiązaniu do Gillesa Deleuze’a i Félixa Guattariego), żeby następnie mogła zostać „na nowo zorganizowana” i „powiązana”.

Tekst literacki, który „rozłupuje“ inny tekst filozoficzny, nie utwierdza więc stabilnego sensu, lecz pozostaje permanentnie w stanie „pomiędzy”; wywołuje on tylko „efekty znaczeniowe” w „ciągłej oscylacji pomiędzy przywoływanymi horyzontami znaczeniowymi”. Tak powstaje kopia bez oryginału, „symulakrum” (w produktywnym znaczeniu Deleuze’a/Guattariego, a nie politycznej manipulacji jak u Jeana Baudrillarda).

     Gall jasno i przekonująco pokazuje, dlaczego mechaniczny model złożony z pre-tekstu filozofii i post-tekstu literatury upraszcza to zjawisko. Także o uniezwykleniu filozofii przez literaturę w sensie rosyjskiego formalizmu nie może być mowy. Można by się tutaj zastanowić, dlaczego autor w kompozycji swojej własnej pracy nie dokonuje radykalnego „deterytorializującego” kroku, który tak przekonująco uwydatnia u Gombrowicza, a mianowicie nie rozpoczyna od literackich tekstów, a zamiast tego zajmuje się najpierw pamiętnikami i wspomnianymi wyżej wykładami Gombrowicza, aby – rzetelnie – od początku „badać fundamenty filozoficzne”. Czy w jego modelu literatury jako reterytorializacji filozofii, która przekreśla oryginał, nie byłoby rzeczą bardziej konsekwentną wyjść od post-tekstu, od symulatu, a więc od tekstu literackiego? Jednak to, czego literatura jest w stanie performatywnie dokonać, badacz literatury może w rzeczywistości tylko nazwać, a nie wprawić w ruch czy pomieścić we własnych „symulakrach” (w każdym, razie jeżeli traktuje on

z powagą swoją służebną rolę wobec literatury – tak jak to czyni Alfred Gall).

    Traktować z powagą służebną rolę literaturoznawstwa oznacza – przy wszystkich teoretycznoliterackich i literacko-humanistycznych wymogach – traktować z powagą konkretne teksty literackie w swoistej im wyjątkowości. I to właśnie ma tutaj miejsce: postdramatyczna sztuka Ślub (1947) podważa przy pomocy ontologicznej dezorientacji świata scenicznego przez poetykę snu różne matryce filozoficzne. Dotyczy to najpierw „stwarzającej świat transcendentalnej funkcji świadomości, która nie postrzega już siebie samej jako pewnej w ujęciu kartezjańskim”, przy czym również nietzscheańskie stworzenie świata przez człowieka zostaje wciągnięte w ten wir. „Wędrujący sen” (Słowacki) głównego bohatera Henryka podważa wszelkie historyczno-teleologiczne próby nadania sensu, jakie podejmowali polscy romantycy. Jego optymizm czynu „spalił na panewce w heteroteliczności słowa i czynu”. W końcu zestawienie

z Kierkegaardem i Sartrem służy zaostrzeniu kontrastu dla redukcji egzystencji „świadomego ja” w Ślubie Gombrowicza. Dość daleko sięga jednak sformułowanie Galla, że estetyczna negatywność „sprzeciwia się każdej próbie nadania sensu”, ponieważ według autora zostaje zasugerowany – mimo wszelkich prób przelicytowania – pewien sposób posługiwania się indywidualnością, który nie mieści się w dotychczasowym porządku rzeczy”, a więc dążenie do działania (tylko w sferze indywidualno-egzystencjalnej, a nie historiozoficznej).

    Polski kontekst narodowo-romantyczny tworzy także w Pornografii (1960) tło w postaci chronotopu dworku ziemiańskiego i polskiego oporu przeciwko niemieckiej okupacji w czasie drugiej wojny światowej. Inaczej niż w przypadku Ślubu badacz czyta tę powieść jako dyskusję z jednym tylko pre-tekstem filozoficznym – z Fryderykiem Nietzschem i „wolą mocy”, która pojawia się po „śmierci Boga” w „swatach” voyeura Fryderyka. „Stworzenie na nowo humanistycznej realności” po „śmierci Boga” nie udaje się, ponieważ sam Fryderyk w cynicznie inscenizowanym przez siebie „przebiegu doświadczenia” na innych ludziach, które przeradza się w masakrę, „nie dorósł zadaniu bycia nadczłowiekiem”. Powieść ta tym samym daje się o wiele mniej czytać jako deterytorializacja Nietzscheańskiej filozofii niż jako konwencjonalna polemiczna dyskusja, albo może w ogóle jako moralizatorskie bicie na alarm: według interpretacji Galla Gombrowicz postuluje domestykację „woli mocy” – czy nie dotyczyłoby to z kolei Schopenhauera?

     Całkiem inaczej rzecz się ma w powieści Kosmos (1961/62), której uboga akcja ustępuje rozproszeniu różnorodnych wrażeń zmysłowych, których narrator, noszący takie samo imię jak autor – Witold  i jego towarzysz Fuks nie są w stanie uporządkować. Tutaj daje się zastosować teoria deterytorializacji Deleuze’a, kiedy Gall czyta tę powieść dobitnie jako „narracyjną negację ontologicznych przesłanek z Bycia i czasu [Heideggera]”. Jeżeli powódź wrażeń nie prowadzi do żadnego porządku, to wykracza to poza heideggerowskie odświatowienie (Entweltlichung) z powodu strachu i znudzenia. Nazwany w tytule porządek świata już nim nie jest, a jedynie labiryntem pojedynczych wrażeń, które nie prowadzą do Orbis pictus (może Komeński byłby tutaj interesującą paralelą). To, co pozostaje, określone jest kluczowym słowem „roztargnienie” a odzwierciedlone zostało poprzez postrzępiony język, czyli tym samym zastosowanie literackie ma charkater performatywny. Tak jak problematycznie postępowanie takie wygląda, jeśli ma służyć do podważania heideggerowskiej światowości (Weltlichkeit), tak konsekwentne wydaje się ono być w odniesieniu do „estetycznej egzystencji” Kierkegaarda. Ta interpretacja nie przemawia jednak na korzyść argumentacji autora – literaturze można by przypisać zamiast deterytorializującej, tylko „ilustrującą” rolę względem filozofii: „powieściowa postać, Leon, może zostać utożsamiona z wariacją estetycznej egzystencji.”. Słuszność Galla w przedkładaniu Heideggera nad Kierkegaarda potwierdza postawa narratora: pryzmatem jest narrator Witold, a nie Leon.

     Ostatni z czterech analizowanych tekstów, Dziennik (1953/66) Gombrowicza, nie wkomponowuje się tak lekko w szeregi fikcjonalnych tekstów, dlatego jego analiza poprzedzona została dygresją z historii gatunków literackich w celu odgraniczenia tego „publicznego pamiętnika” od pierwotnie nie przeznaczonych do publikacji pamiętników intymnych. „Diarystyczne ja” odgrywa w tym pewną rolę – jak pisze Gall za Maksem Frischem – przy czym rola ta jest sprzężona zwrotnie z „ja” w „związku zależności pomiędzy samopostrzeganiem siebie, poszerzaniem własnych horyzontów

i przekraczaniem własnych możliwości”. Nawet jeżeli fragmenty pamiętnika dadzą się zakwalifikować jako fikcjonalne, to jednak służą one mimo to jako „medium samostworzenia”. Subjektywność w dzienniku nie istnieje w gotowej formie, lecz zawsze zostaje – zbliżając się do teorii podmiotu Nietzschego  – na nowo performatywnie wytworzona. Gombrowicz dystansuje się tylko od Nietzscheańskiego postulatu przezwyciężenia ludzkiego pierwiastka w pierwiastku nadludzkim; u niego to właśnie diarystyczna praktyka tekstu „wywołuje uczłowieczenie”. W tej humanizacji można rozpoznać ocenę etyczną, aczkolwiek każda moralność może być tylko partykularna i odnosi się zawsze do pojedynczych wypadków (za czym znowu stoi ojciec chrzestny Nietzsche). W akcie diarystycznego pisania Gombrowicz ustanawia „performatywny humanizm”, od którego Gall zaczerpnął swój tytuł. 

     Literatura jest tym samym „praktyką tekstową”, która może zostać odpowiednio doceniona – w każdym razie u Gombrowicza i w jego kłączopodobnym (Deleuze) sposobie pisania – tylko w jej procesualności. Gall obstaje – opierając się o Deleuze’a, a nie o warszawską Poetykę Pragmatyczną – przy pragmatycznym wymiarze literatury: działanie poprzez pisanie. W stosunku do afirmatywnych – według Bohrera – roszczeń filozofii, pisanie, które przeplata
i nomadyzuje, przedstawia akt negacji, podważenia i dekompozycji skostniałych systemów, a zatem dokonuje pewnego – humanistycznego – aktu wyzwolenia. Gombrowicz chce zapewnić respekt negatywnej epifanii bólu, jednak nie jako ontologii (jak u Henryka Elzenberga), lecz w czystej formie. Żadne moralne, transcendentalne, religijne nadawanie sensu nie może pokryć indywidualnej rany bólu. Złożoność rzeczywistości musi zostać ocalona przed ewentualnymi „redukcjami kompleksowości” (Luhmann). „Ból odpowiada takiemu drastycznemu doświadczeniu rzeczywistości, które w swojej negatywności irytuje nadane wzorce postrzegania.” Znajdująca w tekstach Gombrowicza zastosowanie bolesna „wola rzeczywistości” przyjmuje jednak konstruktywny – jak określi to Gall w przeciwieństwie do Falkiewicza  – „neohumanistyczny” wymiar. Nie daje się on sprowadzić do prostej formułki, wręcz odwrotnie: humanizm, który musi zostać na nowo osiągnięty, polega na otwartym ruchu tekstu, otwartym na przekraczającą wszelkie systemy rzeczywistość, do której wdziera się literatura. „Humanizm nie opiera się na transcendentalnych założeniach apriorycznych względem natury ludzkiej, ludzkiego ideału lub wartego starań celu, który funkcjonuje jako orientacyjna wytyczna. Jest on performatywny w tym sensie, że zostaje urzeczywistniony poprzez wypełnienie praktyki tekstowej.” Tekst literacki ratuje dzięki temu etos humanistyczny przed filozofią – i jako efekt uboczny – także filozofię, która jest potrzebna, aby mogła zostać przelicytowana przez praktykę.

     To bardziej polskie, niż Gombrowicz – który nie chce znaleźć żadnej polskiej tradycji filozoficznej będącej dla niego punktem zaczepienia – sam by sobie tego życzył. To, co Gall na przykładzie Gombrowicza z pomocą prakseologii Deleuze’a przekonująco uwydatnia, wpisuje się bowiem na jednej płaszczyźnie w linię polskiej tradycji, którą Zieleńczyk określił w 1923 roku jako „praktycystyczną” (przelicytowanie zachodnich filozofemów z odsyłaczem do konieczności czynu). Tak chciał Cieszkowski – jak referuje Gall – prześcignąć dialektykę Hegla, tak przelicytował Mickiewicz

w „Wielkiej Improwizacji” Faustowskie tłumaczenie słowa lógos z pierwszego wersu Ewangelii Św. Jana (Rothe), tak pozytywiści i Norwid wynosili „pracę” na cokoły. Trzeba przyznać, że indywidualistyczny egzystencjalizm emigranta Gombrowicza różni się od tych projektów kolektywnego działania, jednak pisanie jako środek do przedarcia się do realności praktykowali już w XIX wieku ograniczeni w politycznym działaniu wieszcze narodowi. Także oni zaklinali –

w obliczu nie dającego się zmienić, nie-ludzkiego lub nieludzkiego świata – potęgę performatywnych aktów mowy. Tam gdzie one perlokucyjnie zawiodły – tak jak to demonstruje Gombrowicz w Ślubie – pozostaje nadzieja na illokucyjne spełnienie w samym języku.

     Godna lektury, będąca teoretyczno-literackim wyzwaniem, ale równocześnie zawsze zrozumiale argumentująca praca Alfreda Galla pokazuje sympatię dla obiektu badań – Gombrowicza; badaczowi wyraźnie nie udaje się uniknąć fascynacji estetyką minimalnego humanizmu tego pisarza.

 

 

Dirk Uffelmann

(z jęz. niem. przeł. Marta Patrycja Podolczak)

Czytany 19520 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 14 czerwca 2012 05:15