Strona wykorzystuje pliki cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij
Polish (Poland)Deutsch (DE-CH-AT)English (United Kingdom)

WBZ

piątek, 06 maja 2011

„Trudny proces uczenia się…”. Ludwig Mehlhorn (1950-2011) Wyróżniony

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Ludwig Melhorn

Krzysztof Ruchniewicz / Wrocław

 

„Trudny proces uczenia się…”. Ludwig Mehlhorn (1950-2011)

3 maja w Berlinie po długiej chorobie zmarł Ludwig Mehlhorn, jeden z ważniejszych działaczy opozycji w NRD, aktywny uczestnik „pokojowej rewolucji”, wielki przyjaciel Polski. Użyty w tytule cytat pochodzi z Jego artykułu, poświęconego relacjom między „Solidarnością” a wschodnioniemiecką opozycją. Zdanie to świetnie oddaje także całe życie Mehlhorna, który samodzielnie uczył siebie, ale także innych tolerancji, zrozumienia, dialogu, aż w końcu ludzkiej życzliwości.

Ludwig Mehlhorn urodził się w rodzinie robotniczej w Bernsbach 5 stycznia 1950r. Po maturze w 1969 r. rozpoczął studia matematyczne w Bergakademie we Freibergu, które ukończył w 1974 r. Decyzja o wyborze kierunku studiów nie była przypadkowa. Wpływ miały wydarzenia polityczne, które wryły mu się mocno w pamięć: budowa muru berlińskiego w 1961 r. i wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji w 1968 r. Oba te wydarzenia pozbawiły go wszelkich złudzeń na temat charakteru państwa enerdowskiego, skłoniły również do obrania sobie jako przedmiotu studiów, a później aktywności zawodowej obszaru możliwie dalekiego od polityki. „Postanowiłem zająć się tym, co było stosunkowo wolne od nacisku ideologicznego – mówił po latach w jednym
z wywiadów”
. W latach 1974-1985 był pracownikiem naukowym Centrum Obliczeniowego Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Berlinie. Poddany przez STASI próbom zwerbowania w latach 80., w czasie gdy już mocno zaangażował się w działalność antysystemową, zachował niezłomną postawę. Skutki odmowy współpracy były łatwe do przewidzenia.
W połowie lat 80. zmuszono go do rezygnacji z pracy na uczelni i objęto zakazem wykonywania zawodu (Berufsverbot). Jeszcze na początku lat 80. rozpoczął w trybie wieczorowym studia teologiczne, które pozwoliły mu pogłębić zainteresowania humanistyczne, stanowiły swoistą odskocznię od enerdowskiej rzeczywistości. „Gdybym miał pozostać dłużej w tej zawodowej sytuacji – mówił – , stałbym się psychiczną ruiną. Sygnałem na to, że moje życie rozgrywało się coraz mniej w sferze zawodowej, a coraz bardziej w innych duchowych zakresach, były z pewnością w pierwszych latach 80. zapoczątkowane studia teologiczne przy Kościele magdeburskim, saksońskiej prowincji kościelnej. Dla mnie była to szansa, otwarcia nowych horyzontów duchowych”. Do 1989 r. utrzymywał się z pracy jako nocny opiekun w placówce berlińskiej Fundacji Stefana dla niepełnosprawnych umysłowo dzieci.

Z działalnością opozycyjną był związany od drugiej połowy lat 70. Inspirację ku temu znalazł w Polsce.
Po raz pierwszy był u wschodniego sąsiada wraz z grupą członków Akcji Znaki Pokuty jeszcze podczas studiów, na początku lat 70. Organizacja ta stawiała sobie za cel pracę nad pojednaniem między Niemcami a narodami okupowanymi w latach wojny przez III Rzeszę. Wyjazd do naszego kraju oznaczał dla Mehlhorna nie tylko spotkanie z Polską, jej społeczeństwem, kulturą, ale także konfrontację z historią samych Niemiec. „W Polsce zobaczyłem – wspominał, i to jest chyba najważniejsze, także naszą własną historię, o której w szkole enerdowskiej wprawdzie nie milczano, ale przedstawiano w pewnym rozdarciu. Czy chodziło o samą II wojnę światową, czy o wyzwolenie przez Armię Czerwoną, czy na przykład o wojnę eksterminacyjną w Rosji, wszystko to było zawsze konfrontowane ze Związkiem Radzieckim. Był to zawsze konflikt między rewolucyjnymi siłami pokoju a niemieckim faszyzmem – natomiast resztę kwitowało się sformułowaniem ‘ponadto miały miejsce…’, tak w przypadku zagadnień przebiegu wojny w innych krajach, na przykład w Polsce, jak i losów ludności żydowskiej – wszystkie te tematy były w gruncie rzeczy pomijane. Stanąłem wobec nich dopiero w Polsce”. Po tym pierwszym pobycie w krótkim czasie nastąpiły kolejne. Znacznym ułatwieniem okazało się otwarcie granicy między PRL i NRD w 1972 r. Mehlhorn postanowił wtedy nauczyć się polskiego. Z biegiem lat opanował go w takim stopniu, że pod koniec lat 70. tłumaczył na niemiecki teksty polskiej opozycji, m. in. Adama Michnika i Jacka Kuronia. Po powstaniu KOR-u zacieśnił kontakty z polską opozycją. Powstanie NSZZ „Solidarność” przeżywał w Zakopanym. „31 sierpnia byliśmy na dworcu w Zakopanym i kierowca autobusu włączył radio. Na całym placu można było słyszeć audycję z głosem Wałęsy, o zakończeniu strajku. Nie zapomnę, jak ludzie na dworcu oklaskiwali tą scenę – wspominał po latach”. Na powstanie Solidarności władze NRD zareagowały negatywnie. By uchronić swych obywateli przed przedostaniem się „polskiego bakcyla”, zamknęły szczelnie granicę, rozpoczęły antypolską kampanię propagandową. Społeczeństwo NRD, które początkowo neutralnie, lub nawet z sympatią odnosiło się do przemian w Polsce, wkrótce zmieniło opinię. Dla Mehlhorna i innych zwolenników zmian w Polsce nadszedł trudny czas. Z powodu swych bliskich kontaktów z Polską, które nie uszły uwadze służbie bezpieczeństwa, Mehlhorn miał zakaz wyjazdu zagranicę podtrzymywany aż do końca lat 80. „Polska była ucieczką, symbolem oderwania od rzeczywistości NRD. Była krajem, w którym mogłem się zetknąć z liberalizmem politycznym – mówił w jednym z wywiadów. Tego nikt z nas w NRD nie znał. Było to ciekawe, a wręcz nawet egzotyczne… Odmienność – potem tak już dla mnie swojska – początkowo też odegrała pewną przyciągającą rolę”. Mimo różnych dotkliwych nieraz ograniczeń Mehlhorn nadal śledził rozwój sytuacji w Polsce. Odrodzenie się „Solidarności” w podziemiu dawało nadzieję, stawało się kolejnym dowodem dla rodzącej się opozycji w NRD, że warto podejmować ryzyko, że ma ono sens. Trzeba pamiętać, iż opozycja w NRD w latach 70. była bardzo nieliczna, władze bacznie przyglądały się ruchom kontestującym, wszelkie próby oporu starały się zawczasu zdławić. Dla Mehlhorna i jego przyjaciół impulsem do dalszej pracy było słynne zdanie J. Kuronia: „Nie palcie komitetów, tylko zakładajcie własne”. Po zwolnieniu z uczelni został założycielem różnych organizacji opozycyjnych, którą najważniejszą była Initiative Frieden und Menschenrechte – IFM (Inicjatywa na rzecz Pokoju i Praw Człowieka), pierwsza organizacja opozycyjne działająca poza strukturami Kościoła protestanckiego. Dla Kościoła istnienie tej organizacji było zbyt ryzykowne, mogła narazić kościelne instytucje na gniew państwa. Organizację tworzyły osoby o różnych poglądach, ale wszystkie posiadały doświadczenie opozycyjne. „Postawiliśmy sobie za cel – mówił w jednym z wywiadów L. Mehlhorn - , by sposób organizacji i działania sprawdzony w praktyce kościelnej przenieść na platformę społeczną. Ideologicznie opowiadaliśmy się za połączeniem takich uznanych wartości jak pokój, wzajemne zrozumienie i tolerancja z walką o prawa człowieka. Mieliśmy w planie rozpracowywanie tego zagadnienia na przykładzie realiów enerdowskich, ukazując ograniczenia, blokady i braki w tej dziedzinie”. W krótkim czasie udało się IFM nawiązać kontakt z polską organizacją antykomunistyczną „Wolność i Pokój”. Był to jeden z nielicznych przykładów głębszej współpracy między polską a enerdowską opozycją. L. Mehlhorn redagował też pisma samizdatowe. W „radix-Blaetter” wielokrotnie pisał o Polsce lub przedrukowywał w tłumaczeniu polskie materiały. Do dzisiaj sporym zainteresowaniem cieszy się jeden z tomów, „Oder. Literarische Texte”, gdzie zamieszczono fragmenty polskiej poezji i prozy. Organizował również w prywatnych mieszkaniach spotkania literackie z udziałem twórców represjonowanych przez władze.

W 1988 r. Mehlhornowi przywrócono paszport, znów mógł wyjechać na wschód, ale i samym NRD zaczęło się dziać wiele rzeczy niosących nadzieje zmian. W okresie „pokojowej rewolucji” w NRD ogrywał kluczową rolę.
Był jednym z założycieli i aktywnym działaczem (do początku 1990r.) ugrupowania „Demokratie Jetzt”, przede wszystkim jego rzecznikiem w sprawach międzynarodowych, w tym polskich. Był jednym z inicjatorów i sygnatariuszy wspólnego oświadczenia przedstawicieli polskiej i enerdowskiej opozycji ze stycznia 1990r. pt. :„O samostanowienie i demokrację”. Domagano się w nim stanowczo ostatecznego uznania granicy polsko-niemieckiej na Odrze i Nysie: „Granica na Odrze i Nysie Łużyckiej nie może być stawiana ani pod znakiem zapytania, ani być obiektem działań, które zmierzają do jej podważenia albo naruszenia. Ta granica winna, jak wszystkie inne granice kontynentu, łączyć ludzi, a nie dzielić Polaków i Niemców”. Ponadto sygnatariusze wzywali do ułożenia relacji polsko-niemieckich na nowych podstawach. Wkrótce postulaty te spełniono w polsko-niemieckim układzie granicznym (1990) i o dobrym sąsiedztwie (1991). Ważna rola, jaką Mehlhorn odegrał w NRD w przełomowych miesiącach 1989/90, nie oznaczała wejścia na salony władzy nowego, zjednoczonego państwa. Mehlhorn zaangażował się w działalność pozarządową. W 1992 r. związał się z Akademią Ewangelicką, w której przez prawie dwie dekady kierował referatem Europy Wschodniej. W następnych latach zorganizował niezliczoną ilość konferencji, seminariów, dyskusji na tematy polskie i relacji polsko-niemieckich. W okresie „przełomu” L. Mehlhorn poświęcił się także innej inicjatywie. Był członkiem założycielem Fundacji „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego. Zasiadał przez wiele lat w jej gremiach kierowniczych. Dzięki jego staraniom w Krzyżowej otwarto stałą wystawę poświęconą opozycji antykomunistycznej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Za swoje zasługi na rzecz naszego kraju oraz relacji polsko-niemieckich przyznano mu Krzyż Oficerski, a w 2009 r. Zarząd Federalny Towarzystw Polsko-Niemieckich przyznał jemu i Wolfgangowi Templinowi nagrodę „Dialogu”. W ubiegłym roku, w trzydziestą rocznicę powstania Solidarności, prezydent RP Bronisław Komorowski przekazał mu „Medal wdzięczności”, w podziękowaniu za wsparcie dla ruchu niepodległościowego w Polsce.

Rok 1989, tak wypełniony historycznymi wydarzeniami, poruszającymi obrazami ma dla mnie także twarz Ludwiga Mehlhorna. Poznałem go właśnie w trakcie konferencji założycielskiej Fundacji „Krzyżowa”, która odbyła się we Wrocławiu w dniach 2-4 czerwca. Niewielka sala wrocławskiego KIKu powoli wypełniała się słuchaczami, wracającymi niespiesznie z przerwy. W pewnym momencie podszedł do mnie niewysoki mężczyzna, ubrany w czarną marynarką, z najnowszym wydaniem Tygodnika „Solidarność” pod pachą. Płynnie po polsku zapytał mnie, czy obrady już się zaczęły i jaki był ich dotychczasowy przebieg. Rozpoczęliśmy rozmowę, i tak ja student historii z Wrocławia, pasjonujący się dziejami najnowszymi Niemiec, poznałem jedną ze znaczących figur wschodnioniemieckiej opozycji. Spotkaliśmy się kilka tygodni potem w Berlinie Wschodnim w czasie promocji książki Jana Strzeleckiego, której Mehlhorn był tłumaczem. Ukazała się ona jeszcze jako publikacja samizdatowa. W następnych latach wielokrotnie spotykaliśmy, kontynuując niejako dialog podjęty w 1989 r. Niestety, nasza debata została nagle przerwana przedwczesnym odejściem Ludwiga.

Zapewne nie tylko ja, ale i wielu jego przyjaciół, chcielibyśmy, by jego życie, zaangażowanie, ponadnarodowa otwartość, nacisk na wzajemne poznawanie się widziane jako metoda uczenia szacunku i tolerancji zostały zapamiętane, by stały się jednym z pozytywnych wzorców postawy ludzkiej nie tylko w warunkach systemów dyktatorskich.

 



Wykorzystane materiały:
Władysław Bartoszewski, Laudatio anlaesslich der Verleihung des Dialog-Preises 2009 an Ludwig Mehlhorn und Wolfgang Templin, www.ekd.de/eaberlin/Laudation_Mehlhorn.pdf (5.05.2011); Basil Kerski, Die Rolle nichtstaatlicher Akteure in den deutsch-polnischen Beziehungen vor 1990, w: Wolf-Dieter Eberwein, Basil Kerski (Hrsg.), Die deutsch-polnischen Beziehungen 1949-2000. Eine Werte- und Interessengemeinschaft? Opladen 2001, s. 75-113; Danuta Kneip, Berufliche Diskriminierung und politische Dissidenz in der Honecker-DDR, Koeln 2009; Ludwig Mehlhorn: utworzenie „Solidarności” było zaskoczeniem i nadzieją dla opozycji w d. NRD, http://dzieje.pl/?q=node/5313 (5.05.2011); Róża Romaniec, Ludwig Mehlhorn: "Były obawy, że w Polsce poleje się krew", http://www.dw-world.de/dw/article/0,,5865410,00.html (5.05.2010); „Ważna była postawa…”, Anna Hadrysiewicz, Britta Wuttke rozmawiają z Ludwikiem Mehlhornem, w: WIR: NRD-PRL literatura niezależna, 1996, nr 3, s. 89-101.

Czytany 19888 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 14 czerwca 2012 05:18